Blog

Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie

Miłość jest także sztuką pozorów. Drago Jančar dobrze to rozumie i pisząc "Miłość niech odpocznie trochę", wymanewrowuje czytelnika-myśliwego, który poluje na szlachetną historię godną jego czasu. Sięga po prosty, lecz skuteczny fortel i zamienia role. Teraz odbiorca staje się bażantem, a on, autor, opowiadając losy głównych bohaterów powieści, rusza na łowy i igra z odbiorcą, jego refleksyjnością, ciekawością i emocjami. Czy można poczuć się oszukanym? Oczywiście! Czy jest to wspaniałe? Jak najbardziej.

Na pograniczu rozpadu tożsamości

Szczęśliwe życie od osobistej katastrofy nie dzielą lata czy dni. Dzielą godziny, które zamieniają się w nieokiełznany i pozbawiony ram czasowych ciąg zdarzeń, wymykający się spod kontroli wszystkich jego uczestników. Wojna nie oszczędza nikogo. Dzieci też nie. „Moja Jugosławia” Gorana Vojnovicia to nie jest jugonostalgiczna powieść o tęsknocie za przeszłością. To świadectwo doświadczeń i emocji wielopłaszczyznowego pogranicza w dobie rozpadu oraz jego skutków, które zadaje pytania o tożsamość, resentymenty i możliwość powrotu do „normalnego” życia.

Vedrana Rudan – bezkompromisowy żywioł

Autorka kilkunastu powieści przetłumaczonych na kilkanaście języków i twórczyni bardzo popularnego bloga "Jak umrzeć bez stresu". W Polsce zdobyła uznanie nie tylko za sprawą swojej literatury, ale również Krystyny Jandy, która na deskach Teatru Polonia wcielała się w rolę głównej bohaterki jej debiutanckiej książki. Obrazoburcza, często niesprawiedliwa, skłonna do skrajności i skrajne emocje wywołująca. Wspiera kobiety, obala współczesne stereotypowe normy i wzorce społecznych ról. Lekceważy konwenanse i narusza tabu. Poznajcie Vedranę Rudan.

Błądzący intelektualista

Grzmi, że świat został zdeprawowany przez ideologię. Obwinia Zachód o rozpad byłej Jugosławii, jednocześnie skrupulatnie milczy na temat Rosji i jej działalności. Choć zapewnia, że nie lubi Władimira Putina, to uważa, że nie powinno się go demonizować, podobnie zresztą jak Radovana Karadžicia. Poznajcie Dževada Karahasana – zagubionego intelektualistę, z którym nie jestem w stanie się zgodzić.

Ta łuna na wschodzie to wciąż słońce

Ambiwalentny hymn o rozpadającym się świecie utrzymany w pozornie lekkiej konwencji. Błyskotliwa krytyka bezsensu wojny z łomoczącymi w tle pytaniami o rolę losu i przeznaczania w życiu człowieka. "Pieprzyć teraz to tysiąc dinarów", jak od dawna żadna inna książka, zadało mi mnóstwo bólu za pośrednictwem śmiechu, niefrasobliwości i absurdu. Być może dlatego, że nie da się ich wyabstrahować z emocji towarzyszących wojnie. Bez względu na to, czy właśnie się toczy, czy skończyła się niespełna 30 lat temu.

Balkan Story – historia stawania się

Lubię wyobrażać sobie Balkan Story jako rzekę bogatą w dopływy i obfite źródła. W świetle tego fenomenu przyrody odgrywam raptem rolę wdzięcznego nurtu przepełnionego radością poznawania i opowiadania historii jednostek, społeczeństw i kultur związanych z regionem Bałkanów, które wiele lat temu obrały mnie za uważnego obserwatora i gorącego orędownika. Jak do tego wszystkiego doszło? Chodźcie, opowiem Wam historię pewnego stawania się.

Serbia w obliczu kłopotliwej inwestycji Rio Tinto i nadchodzących wyborów

Co mają ze sobą wspólnego kopalnia litu, protesty i zbliżające się wybory w Serbii? Tym wpisem postaram się Wam nie tylko nakreślić ramy problemu oraz w mocnym skrócie zreferować wydarzenia ostatnich tygodni w Serbii. Przedstawię również szerszą perspektywę wyzwań, przed którymi stoi serbskie społeczeństwo, oddając głos Milošowi Preleviciowi, uznanemu fotografowi, który brał udział w protestach. Tekst powstał we współpracy z Anną Czajczyk, współtwórczynią bloga Nasza Serbia.

Abonent czasowo niedostępny

Wyspa, wzgórze, osioł i luneta. Niewiele tego jak na osobę do niedawna zanurzoną w kulturalnym świecie stolicy, człowieka z rzutkim umysłem, niemal zabawnego, o znacznym stopniu wyrafinowania. Cisza i samotność miejsca, do którego trafia bohater książki Ivicy Prtenjačy „Wzgórze”, to margines życia ostatniej szansy. Tu łatwo można osunąć się w nicość, ale równie łatwo można nabrać innej perspektywy względem życiowego dorobku.

Ochryda – błękitne oblicze Macedonii

Nad błękitną taflą Jeziora Ochrydzkiego unosi się stara dusza Macedonii, uwięziona między miejscowymi górami i nurkującym w nich niebem. Miasto położone na skałach roztacza niesamowitą aurę pozornej niedostępności. Cieszy się coraz większym poważaniem wśród zagranicznych turystów, ale mimo to nadal konsekwentnie eksponuje swój lokalny koloryt. Warto jednak je odwiedzić teraz, kiedy nie zostało jeszcze nadgryzione zanadto zębem wyrachowanego i bezwzględnego kapitalizmu, ponieważ widoki rzucają na kolana. Zresztą nie tylko one.

Neum – nadmorski sen Bośni i Hercegowiny

Zobaczyć Neum i umrzeć? Aż tak to nie, ale widoki i spokój, jaki zastaliśmy po zakończeniu sezonu turystycznego, zdecydowanie do mnie przemawiają. Jeśli jednak przemierza się Bośnię i Hercegowinę drogą lądową, to trzeba uważać, jaką trasę się wybiera. O czym boleśnie się przekonaliśmy.