Sarajewo

Sarajewski blues i mostarska cicha wojna

Po 7 latach nieobecności wracam do Bośni i Hercegowiny nie tylko po to, by odpocząć, ale również dlatego, by sprawdzić, jak zmieniły się Sarajewo i Mostar oraz ich mieszkańcy. Perspektywy tych dwóch eksponowanych miast nie dają mi legitymacji, by uciekać się do jakichkolwiek diagnoz dotyczących całego kraju. Natomiast zebrałem garść obserwacji, które dały mi do myślenia i wydają się warte podzielenia z Wami.

Mostar – Nad brzegami szmaragdowej rzeki

Przyszła kolej na architektoniczną perłę Hercegowiny – Mostar. Piękne stare miasto położone nad brzegami szmaragdowej Neretwy, w cichym towarzystwie góry Velež, skrywa dwa różne światy. Ten dla turystów, i ten bardziej oczywisty, codzienny, odarty z blichtru dobrego samopoczucia i wciąż trapiony niedostatkiem wynikającym z bratobójczej wojny. Trafiliśmy do obu.

Srebrenica – Tam, gdzie domy patrzą pustymi oczami

Koniec stołecznych wygód i wielkomiejskich przyjemności. Ruszamy w teren, a ściślej rzecz biorąc, pod granicę z Serbią, by odwiedzić pomnik-cmentarz Potočari-Srebrenica. To tam spoczywa ponad 8 tysięcy chłopców i mężczyzn zamordowanych w Srebrenicy w 1995 roku przez oddziały bośniackich Serbów.

Sarajewo – nawracający głód

Sarajewo, ach, Sarajewo! Co by tu zjeść? Gdzie by tu pójść? Co jeszcze zobaczyć? Planów mamy wiele, ale już wiemy, że tylko niewielką część z nich da się zrealizować w ciągu czterech dni. Idziemy na żywioł, co nadaje naszej podróży więcej odkrywczego sznytu i dostarcza więcej radości.

Bośnia i Hercegowina – Sarajewo po raz pierwszy

Bośnia i Hercegowina, kraj niezwykłych kontrastów i opozycji. Ze względu na swoją skomplikowaną historię, interkulturowość, przenikanie się cywilizacji i status pogranicza wyznaczającego odmienne światy stał się piękną obietnicą niezapomnianej przygody. Spodziewałem się wszystkiego i niczego, a dostałem znacznie więcej.