Balkan Story – historia stawania się

Lubię wyobrażać sobie Balkan Story jako rzekę bogatą w dopływy i obfite źródła. W świetle tego fenomenu przyrody odgrywam raptem rolę wdzięcznego nurtu przepełnionego radością poznawania i opowiadania historii jednostek, społeczeństw i kultur związanych z regionem Bałkanów, które wiele lat temu obrały mnie za uważnego obserwatora i gorącego orędownika. Jak do tego wszystkiego doszło? Chodźcie, opowiem Wam historię pewnego stawania się.
Zdjęcie główne: Getty Images

Z perspektywy czasu śmiało mogę napisać, że stawanie się to eleganckie określenie skradania się do celu, jakim było stworzenie Balkan Story. Koncepcja pisania na temat Bałkanów i o wszystkim, co z nimi związane, towarzyszyła mi od lat. Jednak treści dotyczące regionu powstawały incydentalnie i na ogół były związane z podróżami i literaturą. Nie miałem przekonania, czy to, o czym piszę, znajdzie odbiorców. Wtedy przytrafił się lipiec 2020 roku.

Protesty w Belgradzie

Inspiracyjne posiłki przyszły z bardzo nieoczekiwanej strony, a mianowicie od Ani Czajczyk, współtwórczyni bloga Nasza Serbia. Gdy w lipcu 2020 roku przez Belgrad przetaczały się gwałtowne demonstracje, opisałem ówczesne wydarzenia w artykule Protesty w Belgradzie – Serbowie mówią dość, który opublikowałem na nieistniejącym już blogu. Zanim do tego doszło, poszukiwałem wiarygodnych treści, które możliwie rzetelnie i z bliska opisywały bieg zdarzeń. Wysłałem wówczas wiadomość do autorów bloga Nasza Serbia z prośbą o możliwość użycia fragmentu opublikowanego przez nich tekstu. Otrzymałem błogosławieństwo, a mój wpis blogowy trafił na facebookową stronę Naszej Serbii, ale… nie można mnie było mnie oznaczyć, bo nie miałem wówczas swojego fanpage’a. Na szczęście Ania zachęciła mnie, bym opuścił sferę bezwładności w tej materii. W ten sposób 13 lipca 2020 roku rozpocząłem swoje gościnne występy u pana Zuckerberga (Balkan Story na FB), a blisko półtora roku później powstała upragniona strona internetowa.

Rozpad byłej Jugosławii

To jednak nie wyjaśnia, skąd w ogóle wzięła się we mnie fascynacja Bałkanami i potrzeba pisania o nich. W tym celu muszę cofnąć się do początku lat 90., czasu szeroko relacjonowanej w mediach wojny w byłej Jugosławii. To był jeden z pierwszych konfliktów zbrojnych, obok wojny w Zatoce Perskiej, który widownia na bieżąco chłonęła za pośrednictwem szklanego ekranu, obserwując dramaty milionów ludzi tracących swój kraj, tożsamość, dobytek, zdrowie, a nierzadko życie.

Kiedy doszło do rozpadu Jugosławii, miałem 7 lat. Ponieważ moja ciekawość świata osiągała niekiedy chorobliwy wymiar, z wypiekami na twarzy oglądałem wiadomości w telewizji publicznej (dziś tych wypieków trochę się wstydzę). Choć dla współczesnego młodego pokolenia może to brzmieć kuriozalnie, wówczas dwa kanały państwowego nadawcy stanowiły moje jedyne okno na świat. Dzisiaj bardziej pamiętam emocje związane z tym, co widziałem, niż jakieś konkretne wydarzenia. Choć zachowałem wspomnienie szpaleru uchodźców opuszczających anonimową miejscowość, kadrów z oblężenia Bihacia przez Armię Serbską czy podpisania porozumienia pokojowego w Dayton w 1995 roku.

Jednak to tylko obrazy, z którymi wiązało się wtedy pewne naiwne, powierzchowne pojęcie o tym, co się wydarzyło. Wiedziałem, że doszło do poważnej ludzkiej katastrofy, ale nie znałem ani jej skali, ani głębi. Dopiero po wielu latach zacząłem poznawać szczegóły wyniszczających wojen oraz drastyczność ludzkich strat i dramatów. To zostało ze mną na zawsze.

Literatura oknem na Bałkany

Z różną intensywnością wracałem do tematyki związanej z Bałkanami, jednak w ciągu ostatnich 20 lat nie telewizja stanowiła główne źródło informacji o nich. Stały się nim książki – głównie reportaże i literatura piękna. Przy tej okazji nie mogę przemilczeć roli Herty Müller i jej niesamowitej twórczości, która wzbudziła we mnie jeszcze większą fascynację regionem i spowodowała, że prace dyplomowe na studiach poświęciłem Bałkanom i związanej z nimi literaturze.

Dziś na półkach regałów na stałe goszczą m.in. Dubravka Ugresić, Vedrana Rudan, Ivan Ćolović, Bora Cosić, Ivo Andrić, Ismail Kadare, Miljenko Jergović, Georgi Gospodinov, a także wielu autorów piszących o Bałkanach. Różnorodne perspektywy pozwoliły mi wyrobić własną, mam nadzieję, że pełną zrozumienia i czułości. A przynajmniej taki jest mój cel.

Bałkany źródłem szczęścia

Jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą chcę podnieść w opowiadaniu o procesie powstawania Balkan Story. Nie zdecydowałbym się na tworzenie tego bloga, gdybym nie myślał o nim w perspektywie wieloletniego rozwoju. Nie wiem, gdzie mnie ta podróż zaprowadzi, ale wiele wskazuje, że Bałkany na zawsze pozostaną moją inspiracją i jednocześnie wielką pasją. Nie stroję się w piórka eksperta. Traktuje Balkan Story jako osobistą drogę, podczas której uczę się możliwie jak najwięcej na temat regionu i dzielę się z Wami rezultatami tej edukacji. Wierzę, że wspólna przygoda będzie źródłem wielkiej radości i satysfakcji, zarówno mojej, jak i wszystkich moich czytelników.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.